Naucz swoje dziecko gotować

I to niezależnie od tego jakiej jest płci.

Jako osobnik płci, która w moim kraju zazwyczaj nie kojarzy się z przyrządzaniem posiłków, nie zostałem nauczony w domu jak ugotować sobie sensowny obiad i jak powinno się komponować posiłki, żeby dostarczyć organizmowi wymagane składniki. I z takim kalectwem poszedłem mieszkać w akademiku.

I nie chcę tutaj obwiniać o nic swoich rodziców. Uważam, że sam powinienem o to zadbać. Jednakże nasza czasoprzestrzeń ma dość istotną wadę — najpierw podejmujemy decyzję, zaś dopiero potem poznajemy jakie są jej konsekwencje. Generalnie rzecz biorąc nie jest to optymalne podejście. Należało by ten bug poprawić i odwrócić tą zależność. Niestety nie umiemy tego dokonać i w rezultacie wszyscy polegamy na workaround’zie zwanym: „Uczeniem się na cudzych błędach”. Niestety korzystania z tego workaround’u także trzeba się nauczyć i umiejętność ta przychodzi większości ludzi dopiero z wiekiem.

Niestety wielu młodych odnosi wrażenie, że wiedzą już wszystko co powinni wiedzieć i świetnie poradzą sobie sami, mimo że nie jest to prawda. Dotyczy to także osób starszych. Jest to nieźle zbadane i opisane zjawisko zwane efektem Dunninga-Kruegera. Tak więc młody człowiek, który poznał już trochę praw rządzących życiem ma złudne wrażenie, że posiada już wszelkie zdolności potrzebne mu do samodzielnej egzystencji. Przez co zapewne bardzo niechętnie podejdzie do próby wpojenia mu dodatkowej wiedzy, która, co gorsza, wiąże się z wykonywaniem dodatkowych prac domowych. Tutaj niestety należy pogodzić się z dość niewdzięczną rolą rodzica i przekonać swoją latorośl do nauczenia się dodatkowych rzeczy potrzebnych potem w życiu.

Dlatego pragnę uświadomić wszystkich rodziców jak istotne jest to aby Wasze dziecko posiadało, poza całkowicie zbędną w życiu wiedzą wyniesioną ze szkoły, pewne podstawowe umiejętności pozwalające przetrwać.

Ja nie posiadałem umiejętności racjonalnego odżywiania się oraz gotowania jadalnych posiłków podczas prawie całego pierwszego roku studiów. Dlatego przez dość długi czas polegałem na fast-foodach oraz tzw. chińskich zupkach. W rezultacie czego:

  • Przytyłem 10 kg
  • Nabawiłem się tymczasowej anemii
  • Podczas W-F na uczelni udało mi się zemdleć po przepłynięciu kilku długości basenu, co było dość groźną sytuacją
  • Z powodu podwyższonej masy, skręcenie kolana (które można założyć, że wydarzyło by się tak czy siak) okazało się znacznie gorsze w skutkach niż mogłoby być
  • Obniżony poziom energii, wywołany anemią oraz generalnym brakiem istotnych składników odżywczych, był zapewne jednym z powodów (nie jedynym) rezygnowania z moich pasji, który z czasem przerodził się w nawyk, z którym obecnie się zmagam
  • Z wieloma tymi problemami zmagam się po dziś dzień.

    Nie chciałbym tutaj sugerować, że błędne żywienie jest powodem wszystkich życiowych problemów, ale na pewno dokłada tutaj swoją cegiełkę. W myśl przysłowia: „W zdrowym ciele, zdrowy duch”, zła kondycja fizyczna będzie skutkowała złą kondycją psychiczną, która z kolei pociąga za sobą złe nawyki. I w ten sposób łatwo wywołać reakcje łańcuchową, którą zatrzymać jest bardzo ciężko.

    Wszystko jest ze sobą połączone.

    Dlatego naucz swoje dziecko gotować!

    Navigation

    ↩ Back to home

    Disclaimer

    This is only a mirror of my Gemini capsule available here:

    gemini://aelpsire.info