Kawa i herbata

Dawno temu jak jeszcze byłem na studiach, zobaczyłem w internecie film z instrukcją jak wykonać Latte Macchiato i impulsywnie zakupiłem w pobliskim sklepie kawiarkę. Potem spróbowałem zrobić to samodzielnie, co ku mojemu zdziwieniu, udało się. I właściwie od tamtej pory kawę przyrządzałem tylko i wyłącznie w kawiarce, albo piłem taką z ekspresu ciśnieniowego i dopiero niedawno miałem okazję znowu spróbować kawy parzonej w typowy u nas sposób. Czyli: Fusy na dno kubka, zalać wrzątkiem i niech się kiszą. Ku mojemu sporemu zdziwieniu całkiem dobrej jakości kawa (ziarniste kawy które czasem kupuję potrafią być tańsze) smakowała raczej niemrawo. Smak był jakby przytłumiony za to wyczuwalna była wyraźna cierpkość. To skłoniło mnie do dość istotnej refleksji:

Co z herbatą?

Generalnie o ile kawę jakoś całkowicie samoistnie zacząłem przyrządzać w kawiarce nie analizując zbytnio tego co robię, gdyż to dość szybko po prostu weszło w nawyk. Mimo, że wiedziałem, że tak przyrządzona kawa smakuje lepiej, to przyjmowałem to po prostu za fakt bez sprawdzania tego samodzielnie. A potem gdy takie parzenie kawy po prostu weszło mi w nawyk, to już się nad tym więcej nie zastanawiałem, tylko robiłem kawę tak jak miałem w nawyku.

Ale z herbatą tutaj było znacznie gorzej, mimo że lubię herbatę to parzyłem ją praktyczne zawsze w sposób, który miłośników tego napoju zapewne przyprawiłby o ból głowy – liście w miarę dobrej herbaty zalewałem wrzątkiem (tak zieloną herbatę też), nieprzyjemne posmaki maskowałem toną cukru i popijałem tak, cedząc liście przez zęby. Czyli generalnie tutaj też siła nawyków wygrała. Ale postanowiłem, że herbacie poświęcę tyle samo uwagi i spróbuję także wyrobić sobie nawyk poprawnego parzenia tego napoju. Tak więc kupiłem żeliwny czajniczek, nie za dużego rozmiaru (niby 0,85 l ale tutaj to bym się spierał), gdyż mój poprzedni porcelanowy czajnik stracił pokrywkę w wypadku, przez co wylądował gdzieś na strychu i ślad po nim zaginął. Zaś z tego co pozostał korzysta w trybie ciągłym moja partnerka do przyrządzania swojej esencji którą potem piję rozcięczoną do homeopatycznej postaci.

Jakby ktoś się zastanawiał czy żeliwny czajnik jest lepszy niż zwykły i debatował nad motywami mojej decyzji odpowiem od razu: Nie mam zielonego pojęcia czy jest lepszy, poprzedniemu potrzaskałem pokrywkę więc teraz chciałem coś bardziej trwałego. Nie wnikałem w temat bardziej i po prostu zakupiłem taki bo mi się podobał i nie wyglądało jakbym żebym miał go zepsuć zbyt szybko.

Tak więc, wracając do tematu. Od tego czasu starałem się parzyć herbatę tak jak się powinno. I muszę powiedzieć, że jest efekt. Z początku od razu postarałem się o zredukowanie cukru o połowę, przez co różnica w smaku była zbyt drastyczna żebym mógł stwierdzić czy taka jest lepsza, ale po tym jak przywykłem do nowej ilości cukru, spróbowałem zrobić sobie herbatę starym sposobem (pomijając ilość cukru)…

I muszę stwierdzić, że teraz już bym tego nie wypił.

Tak więc podsumowując: Polecam zdecydowanie przyrządzanie zarówno kawy jak i herbaty we właściwy sposób, wbrew pozorom dużo więcej roboty przy tym nie ma, szybko wchodzi to w nawyk przez co człowiek już się nawet nie zastanawia, a smak lepszy. Dodatkowo rytuał przyrządzania zarówno herbaty jak i kawy, połączony z późniejszą degustacją, można połączyć z codziennym ćwiczeniem mindfulness, co sprawia, że cała ta czynność dodatkowo pomaga zadbać o własne zdrowie psychiczne.

Navigation

↩ Back to home

Disclaimer

This is only a mirror of my Gemini capsule available here:

gemini://aelpsire.info